Od zawsze, im więcej notowałem, tym mniej użyteczny stawał się mój notes, czy to papierowy, czy elektroniczny.

Przez lata miałem dość poważny problem z prowadzeniem notesu i zapisywaniem pomysłów i przemyśleń. Nie chodziło o brak systematyczności ani o to, że nie lubiłem pisać. Wręcz przeciwnie. Problem zaczynał się dokładnie w chwili, w której kończyłem zapisywanie jakieś wartościowej myśli.

Mój wewnętrzny organizator natychmiast włączał się do pracy. I już kombinował. Gdzie powinienem to zapisać? Jak do tego wrócić w przyszłości? Do jakiego projektu to należy? Może stworzyć dla tego osobny notes, może wydzielić kartkę?

Zamiast po prostu zapisać myśl, zaczynałem zastanawiać się, jak ją zorganizować, aby jej nie utracić w przyszłości.

Próbowałem sobie z tym radzić, na różne sposoby.

Najlepszy jest klasyczny brain dump: zapisywanie wszystkiego po kolei, bez zastanawiania się nad strukturą. Podczas pisania działało to znakomicie. Jest to wręcz uwalniające dla głowy. Wyrzucasz z niej kolejne pomysły, obserwacje i przemyślenia, nie zastanawiając się nad ich miejscem. Twój jedyny znacznik to data.

Ale... po kilku tygodniach w jednym notesie mieszały się projekty zawodowe, sprawy prywatne, pomysły, rzeczy do zrobienia i luźne refleksje. Wiedziałem, że gdzieś zapisałem ważną myśl, ale jej odnalezienie oznaczało przekopywanie się przez kolejne strony. Z natury nie lubię niczego szukać. Jak zgubię to czekam aż się samo znajdzie.

Z czasem uważałem, że samo wyciągnięcie informacji, odtworzenie jej kontekstu i zebranie związanych z nią przemyśleń zajmowało czasem więcej czasu, niż odtworzenie myśli od nowa.

Próbowałem też odwrotnego podejścia: osobnych notesów dla różnych projektów i kontekstów.

Niestety... jedne notesy szybko się zapełniały, inne przez miesiące pozostawały niemal puste. Dochodził kolejny problem: wszystko nosisz ze sobą, no i zanim coś zapisałem, znowu musiałem zdecydować, gdzie ta myśl należy.

Problem polega na tym, by nie musieć jednocześnie myśleć i porządkować z obawy przed zagubieniem.

Kiedy pojawia się pomysł, trzeba go szybko zapisać. Nie zastanawiać się w tym momencie nad kategorią, projektem, zakładką. Jednocześnie trzeba mieć wewnętrzną pewność, że ta myśl nie zaginie wśród wielu innych.

Dotychczas każdy system organizacji notatek wcześniej czy później zmuszał mnie do natychmiastowego kategoryzowania lub okresowych przeglądów. Nie lubię zadań w stylu cofamy się co tydzień, przeglądamy, porządkujemy. To strata czasu. Wolałbym aby te notatki pojawiały się we właściwym miejscu i czasie wtedy gdy będą mi potrzebne.

I tutaj pojawił się Claude AI, który pozwolił mi skupić się na notowaniu, a on przejął rolę porządkowania i budowania tzw. 2nd brain.

Ja zajmuję się myśleniem i pisaniem. AI zajmuje się później porządkowaniem.

Dziś korzystam z kilku narzędzi, ale każde z nich pełni bardzo konkretną funkcję.

Piszę odręcznie na elektronicznym notesie Onyx Boox. Sam sposób notowania jest luźno inspirowany techniką bullet journalingu. Moim docelowym repozytorium (2nd brain) wiedzy jest Obsidian, w którym notatki zapisuję w Markdownie i porządkuję według systemu PARA opracowanego przez Tiago Forte. Kolejnym poziomem wiedzy, czyli wiedzy mojego zespołu jest OneDoc.

Najważniejsza zmiana nie dotyczy jednak żadnego z tych narzędzi. Tylko tego, jak AI skleja je ze sobą.

Prowadzę jeden notes na każdy miesiąc. Tam trafia wszystko: pomysł dotyczący projektu, rzecz do zrobienia, luźna refleksja, notatka ze spotkania, pomysł, który chcę kiedyś sprawdzić, usprawnienia, nowe produkty. Nie zastanawiam się, gdzie dana informacja powinna później trafić. Po prostu ją zapisuję.

Raz w miesiącu przekazuję cały notes Claude'owi. AI przegląda moje notatki i dzieli je na kilka podstawowych obszarów: projekty, rzeczy do zrobienia, zasoby i dziennik. Do tego każdy akapit ma być opatrzony linkiem do odpowiedniej strony w pdf, abym mógł zawsze trafić do mojego źródła.

Następnie, w drugim przebiegu, na bazie tych plików .md proszę o wyciągnięcie informacji, które mają znaczenie długoterminowe i umieszczenie ich w odpowiednich miejscach mojego repozytorium notatek Obsidian Vault.

W miesięcznym notesie obok siebie mogą więc znajdować się uwagi dotycząca projektu z pracy, książka, którą chcę przeczytać, prywatna refleksja, nowe pomysły i zadanie do wykonania. Natomiast cała nudna robota dekonstrukcji tego notesu jest robiona przez sztuczną inteligencję.

Dużo mówi się o tym, że AI tworzy teksty i podsuwa pomysły. Dla mnie większą wartością AI jest praca mniej widowiskowa, czyli: porządkowanie, klasyfikowanie i odkładanie informacji tam, gdzie później ich potrzebuję. Ja myślę, tworzę i zapisuję, a później agent umieszcza ją tam, gdzie będę jej szukał.

Jeśli brakuje Ci w tym artykule jakichś dodatkowych informacji, napisz w komentarzu. Odpowiem lub podeślę szczegóły na prv.